Otrzymujesz niepowtarzalny sposób na biznes, prawdopodobnie związany z zarabianiem online. Zlecasz więc zrobienie strony, załatwiasz agencję reklamową czy firmę pozycjonującą. Zapomniałeś tylko o jednym.Marcin Kosedowski, foto: © Amir Kaljikovic To niesamowite w jaki sposób częstosłyszę taką historię: mam super pomysł na biznes. Szwagier mówi, że sam by lepiej nie wymyślił, a syn sąsiadki z czwartego piętra zaprojektuje mi logo. Zleciłem już zrobienie strony bądź papieru firmowego, zrobiłem ulotki lub wynająłem firmę pozycjonującą. Uważam, że moja strona firmowa będzie najlepsza, a pozycjonerzy aktualnie wybrali typowe słowa kluczowe w mojej branży.A może byś tak coś sprzedał?Ci wszyscy ludzie zapominają o jednej, drobnej sprawie: może najpierw, zanim jeszcze wydasz swoje ciężko zarobione dodatkowe środki, po prostu znajdź jakiekolwiek osoby, które kupią twój produkt?Nie takie osoby, które powiedzą, że twój produkt im się podoba, ale takie, które go kupią.Jak wystartowałem z nową usługąJakiś czas temu zacząłem proponować usługę dzięki której właściciele stron internetowych mogą zarabiać o chociaż 100% więcej na reklamach. Jako że prawie każdy właściciel strony chce zarabiać więcej mogąc skupiać się na dostarczaniu wartościowej treści, łatwo znalazłem pierwszych osób. Przy tym:nie miałem strony internetowej promującej usługę,nie miałem nazwy produktu,nie miałem strony o rowerach umowy przygotowanej przez prawnika (ani żadnej innej),i nawet nie pomyślałem o tym, żeby robić jakiś papier firmowy.To naprawdę jest niekonieczne na początkowym etapie!W zasadzie całość komunikacji z pierwszymi klientami odbywała się w ramach bezpośredniego kontaktu, w dużej mierze przez e-mail. Dopiero po optymalizacji stron dla 10 osób (plus swoje witryny) postanowiłem zrobić stronę lub ruszyć z marketingiem.Kiedy tworzyć markę?Oprócz oczywistych korzyści, jaką jest oszczędność środków na te wszelkie niepotrzebne rzeczy, może być jeszcze kilka plusów z odłożenia robienia całej otoczki na później:Mając bezpośredni kontakt z klientami dowiedziałem się jakie mają wątpliwości i zrobiłem FAQ.Bez publicznego cennika mogłem zaoferować każdemu indywidualną cenę i dowiedzieć się jak dużo klienci faktycznie zapłacą za usługę (nie jak wiele mówią, że by zapłacili).Mogłem zaproponować wybrane warianty usługi (pełne wdrożenie, przygotowanie samej grafiki itd.) czy wybrać najlepszy.Zdobyłem podstawowe informacje, dzięki którym będę mógł przygotować skrypt sprzedaży dla handlowca.Dostałem referencje do umieszczenia na stronie.Przy okazji powinno się dodać, że punkt drugi udawadnia tezę mówiącą, że produkt wydaje się warty tyle, jak wiele ktoś za niego zapłaci ;).I jeszcze jedno: nie wymyślaj koła na nowoOczywiście to co zrobiłem nie wydaje się niczym genialnym albo niespotykanym. Ktoś opowiadał mi o gościu, który po usłyszeniu od szwagra/sąsiada typowego WOW, to świetny sposób na produkt! Kupiłbym to, gdybyś taki miał! Odpowiadał świetnie się składa, dlatego że akurat mam parę egzemplarzy w bagażniku! Zaraz ci go przyniosę lub od razu będziesz mógł zapłacić.Oczywiście prawie zawsze kończyło się na wykrętach osoby, która przed chwilą była zafascynowana produktem.Podobny trick stosuje Tim Ferriss, autor 4-godzinnego tygodnia pracy.Kiedy ma sposób na produkt, przygotowuje stronę sprzedażową, a wtedy gdy jedynie ktoś poda dane potrrzebne do zakupu, informuje, że produkt wydaje się niedostępny. Istotne może być, żeby poinformować o takim dopiero gdy osoba może być już zdecydowana na zakup. To podejście sprawdza się, gdy stworzenie landing page’a (strony sprzedażowej) to stosunkowo niewielki koszt w porównaniu ze stworzeniem produktu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz